Oficjalna strona serii Football Manager (FM 2008, FM 2009, FM LIVE)

Załóż nowe konto

Artykuły

Na listę transferową powędrowali Davino, Berner, Brown, Roberts, King oraz Centeno. Gdyby udało się ich sprzedać, klubowe konto wzbogaciłoby się o co najmniej 7 milionów funtów, które moglibyśmy wydać na naprawdę wartościowych graczy.

Mecz z Fulham nie był zbyt ciężki, choć wynik mógłby sugerować co innego. Testowałem nowe ustawienia taktyczne (zadecydowałem, że będziemy grać szeroko – boczni obrońcy przeciwnika nie zachwycają atrybutami obronnymi). Gola strzelił Dunn, ustawiony przeze mnie na środku pomocy.



Udało się sfinalizować transfer Warnocka do Newcastle – Sroki przelały na nasze konto 3,5 mln funtów, więc wreszcie mogę usiąść do rozmów na temat pozyskania Ghaliego. Jest szansa, że Egipcjanin dołączy do drużyny jeszcze przed ligowym spotkaniem z The Reds. Dodatkowo – szykuję dość spektakularny transfer, o którym usłyszycie wkrótce.



Jak informuje mój asystent – za pół roku wygasają kontrakty 20 (sic!) piłkarzom. Nie zdecydowałem się przedłużyć umów z Ooijerem, Henhozem oraz Enckelmanem, ze względu na to, iż cała trójka jest wystawiona na listę, i czeka na chętnego kontrahenta. Szwajcarem interesuje się Sheffield, więc pewnie niedługo odejdzie do drużyny zaplecza Ekstraklasy. Z Ooijerem – ze względu na brak chętnych klubów – zdecydowałem się rozwiązać kontrakt, za porozumieniem stron. Mam nadzieję, że nie zemści się to na mnie (uszczupliłem kadrę o dwóch dobrych bocznych obrońców).

Przed meczem na Anfield piękny prezent zrobiła mi federacja Nowej Zelandii – mój podstawowy obrońca, Ryan Nelsen został oddelegowany na zgrupowanie reprezentacji. W takim wypadku, będę zmuszony postawić na Gruzina Khizanishviliego, który – gdy dawałem mu szansę – grał najczęściej słabo.

Składy drużyn prezentują się następująco:



Choć bukmacherzy nie dają mojej drużynie żadnych szans – ja wierzę w swoich podopiecznych (i w swoje umiejętności taktyczne).

W piątej minucie powinniśmy prowadzić – kapitalny strzał z 26 metrów Savage’a zatrzymał się dopiero na słupku. Reina nie miałby nic do powiedzenia, gdyby udało się strzelić w światło bramki. 18 minuta – jest gorąco. Po ograniu Edmana, Crouch stanął oko w oko z Friedelem, Amerykanin sparował piłkę przed siebie, dopadł doń Pennant, strzelił… ale futbolówka została zablokowana przez Sambę i wybita na rzut rożny. Na dwie minuty przed przerwą kapitalną sytuację zmarnował Santa Cruz. Dostał piękne, dwudziestometrowe podanie od Derbyshire’a, minął golkipera rywali… i trafił w boczną siatkę. Na przerwę schodzimy w średnich nastrojach.

Po konsultacji z Markiem (asystentem) doszedłem do wniosku, że warto wprowadzić McCarthy’ego – zejdzie nieskuteczny Roque. Wychodzimy w bojowych nastrojach – czas przetrzepać skórę gospodarzom!

Mamy miażdżącą przewagę – przez 10 minut nie schodzimy praktycznie z połowy przeciwnika. Niestety, Derbyshire i Rigters są nieskuteczni – pudłują raz po raz. W 65. minucie zmęczonego Reida zmienił Tugay. Odznaczam kontrataki w oknie taktyki – czas na frontalny atak! Mierz zamiary na siły, mawiają. Gdybym miał tak robić – nie strzeliłbym dziś bramki. Na piętnaście minut przed końcem podanie od… Samiego Hyypii (naciskanego przez McCarthy’ego) przejął Derbyshire, popędził na bramkę i trafił! GOOOOOL! 1-0!

Zachowuję zimną krew. Ustawiam „grę na czas”, wracam do kontr. Aby dotrzymać, chłopcy – aby dotrzymać! W 93. minucie mogliśmy nawet podwyższyć. Kontra po rzucie rożnym – i sytuacja dwóch na jednego – Tugay chyba za wcześnie odegrał do Benniego, ten jednak zdołał bezproblemowo dobiec do bramki Reiny i… strzelić prosto w Hiszpana. Mimo 3 (sic!) dobitek – nie udało się trafić. Jednak wygraliśmy. 1-0, piękne zwycięstwo, jakże ważne 3 punkty.



Jeszcze rzut oka na tabelę:



Jak widać zrównaliśmy się punktami z The Reds! Wielkie zwycięstwo nie uszło oczywiście uwadze dziennikarzy:



Udało się wreszcie sprzedać Henhoza – odszedł za 120 tys. do Sheffield. Najprawdopodobniej odejdzie też utalentowany Szwed Olsen – zainteresowanie jego osobą wyraziło Watford, a jako że nie widzę go w pierwszej drużynie w najbliższym czasie – oddam go bez żalu.

Transfer Almunii został zatwierdzony – Hiszpan przejdzie na Edwood w lipcu. Tyle nie będziemy musieli czekać na przyjście Ghaliego, który dołączy do zespołu po meczu Pucharu Anglii z Brighton.

A właśnie – spotkanie z Brighton. Zadecydowałem, że wystawię mocno rezerwowy skład – ostatnio forsowałem piłkarzy nieustannie, każąc im grać co 2, 3 dni.

0-0 – trzeba będzie powtarzać spotkanie. To nawet dobrze, bo zawodnicy będą mogli się dalej ogrywać. Niemniej – powinniśmy zwyciężyć:



Mówiłem o spektakularnym zakupie? Oto i on, mój nowy skrzydłowy:



Kupiony za bezcen. Bo czym jest 850 tys. funtów w porównaniu z jego umiejętnościami? Może razić słabe przygotowanie fizyczne – ale przy moim systemie treningów zlikwidujemy ten mankament w mgnieniu oka. Zaraz po Holendrze, kontrakt podpisał wyczekiwany Ghaly, który usiądzie na ławce w najbliższym meczu ligowym. Tak oto prezentuje się Egipcjanin:



Nie wszyscy jednak podzielają mój entuzjazm:



W międzyczasie odbyło się losowanie kolejnej rundy Pucharu Anglii. Jeśli wyeliminujemy Brighton, to w następnej rundzie przyjdzie nam podejmować Aston Villę.

Jako, że naszym najbliższym rywalem jest były klub Ghaly’ego – Tottenham – postanowiłem go wystawić w pierwszej jedenastce. Niech pokaże Juande Ramosowi, że błędem było pozbycie się go z drużyny.

I pokazał. Pewny, mierzony strzał z jedenastki (faul na Derbyshire) w prawy róg bramki Robinsona – 1-0. Ale potem było już gorzej – bezsensowna pomyłka Samby przy rzucie wolnym, następnie kontuzja Nelsena – i schodziliśmy do szatni ze średnimi nastrojami. A w drugiej połowie? Gruzin Khizanishvili nie pokrył należycie Berbatova – i zrobiło się 1-2. Głupia strata punktów, szczególnie że byliśmy drużyną lepszą.

Miesiąc bez Mokoeny, Mccarthy’ego i Ghaly’ego – nadszedł Puchar Narodów Afryki, nocny koszmar większości trenerów Premiership. Cała trójka to b. dobrzy piłkarze, na pewno odczujemy ich stratę. Dobrze, że Republika Kongo (Samba) nie zakwalifikowała się do turnieju – po stracie Nelsena (1,5 tyg. bez gry) mielibyśmy kruchą sytuację w defensywie.

Odszedł Enckelman – doświadczony Fin opuścił Edwood – będzie teraz grać w Crystal Palace. Dostałem zań 600 tys. funtów oraz… utalentowanego obrońcę reprezentacji Irlandii Północnej – Jeffa Hughesa. Najprawdopodobniej zadebiutuje już za 3 dni w Pucharze Anglii.

Po – o dziwo – wyrównanym meczu udało nam się wyeliminować Brighton. Gola strzelił… młody, sprowadzony przed tygodniem Doudin. Kilka minut później poprawił Roque. I choć gospodarzom udało się jeszcze trafić do siatki – na 4 minuty przed końcem – to nie potrafili zadać decydującego ciosu. Piłkarzem meczu został rezerwowy bramkarz Scribe – miał dużo do roboty (ze względu na niefrasobliwą linię obrony), a jednak bronił wyśmienicie.

W nagrodę za dobrą postawę w następnym meczu ligowym – z Middlesbrough – Doudin usiądzie na ławce rezerwowych (kosztem Kinga).



Skład zaskoczył ekspertów – nie dość, że na ławce pojawili się Hughes, Doudin oraz Scribe – to na środku obrony zagrał Nolan… z Khizanishvilim. Na pomocy pojawił się dawno nie widziany w lidze Tugay, a na lewym skrzydle miał szaleć Meyde. Mam nadzieję, że te roszady (podyktowane problemami kadrowymi – brakiem czterech stoperów i dwóch prawych obrońców) nie sprawią, że spotkanie to najzwyczajniej w świecie przegramy.

Cały mecz był jedną wielką bijatyką – gra toczyła się w środku pola – i powiem szczerze, że nie interesowało mnie za bardzo zwycięstwo – nastawiłem się na grę z kontry – a nuż coś wpadnie. Tak więc ponoszę całkowitą winę za tą stratę punktów.



Gorzej, że wypadło nam trzech graczy – o ile straty Tugaya (2 tygodnie bez gry) i Savage’a (kartki…) nie są zbyt uciążliwe (mamy zastępców), to 3 tygodnie kuracji Dunna to spory kłopot dla klubu. Niemniej – Pedersen, czy Meyde z choinki się nie urwali, więc liczę, że należycie zastąpią naszego rozgrywającego.

Na szczęście w następnym spotkaniu spotkamy się z Villians – rywalu dość silnym, jednak nie rzucającym na kolana. Jako, że jest to mecz Pucharu Anglii – nie musimy przykładać doń większej roli (choć zarząd jest wobec mnie nieufny – lepiej wygrać)

Dodatkowo, szykuję się na przyjście kilku zawodników – najprawdopodobniej będzie to wszechstronny (mogący grać zarówno na lewej obronie jak i na środku pomocy) zawodnik Sunderlandu oraz Dietmar Hamman – niechciany w ManCity (podpisałbym z nim kontrakt tylko na pół roku, z uwagi na to, iż jest przeciętnym zawodnikiem, do tego w dość podeszłym wieku). Wypożyczyliśmy Pichu Atienzę z Atletico, oraz Hobbesa z Liverpoolu, którzy zastąpią w razie potrzeby któregoś z naszych stoperów (jest to utalentowany gracz, być może wykupię go po sezonie).

„A jednak Pamarot” – krzyczał nagłówek działu sportowego miejscowej gazety. „Zakup obrońcy Portsmouth rozwiał pogłoski na temat rzekomego transferu Clive’a Clarcke’a z Sunderlandu”. Faktycznie – po wykupieniu Pamarota… nie miałem funduszów, by zapłacić Sunderlandowi za reprezentanta Irlandii. Ponadto drużynę wzmocnił, zgodnie z przewidywaniami Hamman. Czas na podsumowanie ostatnich zakupów:

Pichu Atienza:



Jack Hobbs:



Dietmar Hamman:



Noe Pamarot:



Wszyscy czterej zagrają w meczu z AV.

To był zły pomysł. Szczególnie jeśli chodzi o parę stoperów – zagrali koszmarnie. Agbonlahor (napastnik Villians) robił z nimi co chciał. Fatalny debiut, porażka 0-3 i odpadnięcie z Pucharu na tak wczesnym etapie. Na dodatek czerwony kartonik ujrzał Edman (nie zagra w następnym meczu).

Znakomicie podsumowała nas miejscowa gazeta:



Musimy się szybko pozbierać – już za dwa dni gramy w lidze z Sunderlandem.

Rozjechaliśmy podopiecznych Roya Keane’a 3:0! Dwa razy trafił Derbyshire, gola dołożył (wreszcie!) Roque i wygrana stała się faktem. Wreszcie na Edwood widzowie mogli ujrzeć kawał dobrego futbolu, podparty na dodatek gradem goli. Potrzebowaliśmy takiego okazałego zwycięstwa – gramy stosunkowo często i porażka mogła się okazać brzemienna w skutkach.



Trzy punkty dały nam awans na szóstą pozycję w lidze – do 4. Boltonu tracimy zaledwie dwa oczka!



Wraz z końcem lutego przyszedł czas na podsumowania:



Oto owe 7 transferów (plus 2 wypożyczenia)



A to lista szczęśliwców, którzy opuścili Edwood



Matt Derbyshire najlepszym Młodym Piłkarzem Ligi lutego!



Mecz z Derby. Koszmar, beznadzieja, triumf bezsilności. 0-1 po meczu, który powinniśmy wygrać co najmniej trzema bramkami. Zupełny brak skuteczności połączony z brakiem koncentracji w początkowej fazie meczu – i mamy przepis na porażkę. Tracimy 3 punkty, które przyznam szczerze – dopisałem sobie przed meczem. Zgubiła nas pewność siebie. Po za tym – znów nie wytrzymał Savage, który zdobywając 2 żółte kartoniki przedwcześnie załatwił sobie wizytę w szatni.



Porażka sprawiła, że spadliśmy w tabeli o jedną pozycję:



Nieubłaganie nadchodzi czas potyczki z Atletico w Pucharze UEFA. Wysłałem więc do Hiszpanii skauta, który zbada grę rywali i zawczasu przywiezie mi raport do analizy. Najpierw jednak przyjdzie się nam zmierzyć – na Edwood – z WHU – drużyną, która ośmieszyła nas w poprzedniej rundzie, wygrywając 3:0. Czas na rewanż.

Taktyka w meczu z Młotami miała się opierać na prostym założeniu – to my rozgrywamy piłkę i atakujemy. I tak było – w pierwszej połowie zdominowaliśmy środek pola, nie dając WHU szans na skuteczny atak. Jednak bramki – ze względu na kiepską skuteczność – nie padły. W drugiej połowie zmieniłem troszkę założenia – Gallagher, prawoskrzydłowy który niedawno wrócił z wypożyczenia zagrał na pozycji rozgrywającego, kazałem też piłkarzom zagrywać piłki na Derbyshire’a – ustawiłem grę z kontry, więc potrzebowałem szybkiego napastnika. I taktyka zdała egzamin! W 58. minucie trafiliśmy – atak z prawej strony zainicjował sam Gallagher, ograł dwóch piłkarzy, dośrodkował na Robertsa… słupek! Jednak na miejscu był Derbyshire – przejął piłkę na 5 metrze i huknął nie do obrony. 1-0! Wynik mógł ulec jeszcze zmianie, jednak moi piłkarze pudłowali niemiłosiernie. Niemniej, cel został osiągnięty – zainkasowaliśmy 3 punkty i jestem bardzo zadowolony z postawy piłkarzy. Jak na razie wzmocnienia zdają egzamin – świetnie gra Hamman, nie zawodzi Meyde, a Pamarot gra pewnie i bez błędów.



Tuż po meczu dopiąłem formalności w sprawie nawiązania współpracy z klubem filialnym – naszym partnerem będzie irlandzkie Bohemians. Liczę na to, że będę mógł bez przeszkód wypożyczać tam słabszych piłkarzy, którzy zdobędą możliwość ogrania się w lidze.


Rozdziały

Słowa kluczowe: » Blackburn, opowiadanie

Zobacz także

  • Kategoria
  • Tytuł materiału
  • Autor
  • Kiedy

Komentarze internatuów

Informacje o tekście

Czerwone Róże - część 2

autor: demrenfaris
03-03-2008 12:58

Tekst czytano: 4738 razy
Wybierz ocenę:
Oceń!

Najnowsze teksty

Pozostałe z tej serii

Wyszukiwarka