Ten manifest użytkownika demrenfaris przeczytało już 703 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 0 z nich.
Parę razy mnie do manifestów wyganiano, parę razy mnie do manifestów namawiano, parę (razy dwa) razy odmawiałem zasłaniając się, w tej kolejności, pogardą dla miejscowej publiczności tudzież chronicznym brakiem czasu.
Powodem zmiany decyzji bynajmniej nie jest jednak odkrycie przeze mnie sposobu na zagięcie czasoprzestrzeni, wciąż nie wiem jak wyczarować trzydzieści godzin w dobie, uzyskanie ósmego dnia w tygodniu to także niedostępna póki co tajemnica. Ba, nie zmieniłem decyzji nawet ze względu na pomysł administracji by wprowadzić genialny – a zarazem brutalnie wolnorynkowy i gwałcący pierwotne założenia Rewolucji – system oceny i podziału manifestów na lepsze i gorsze. Raczej zwyczajnie zachciało mi się pisać, a jako że chyba na zawsze straciłem, po nieudanej kontynuacji FMEvent i idiotycznych tłumaczeniach przy zamykaniu autorskiego Scenowego Peryskopu, wiarygodność wśród potencjalnych partnerów. Jedni wylali się na blogi, drudzy poszli na strony, trzeci spamują na forum, w końcu ostatni, chciałoby się rzec rodzynek, żeni się. W grudniu.
Tymczasem ja w najlepsze nie gram w najnowszego Football Managera, swoją drogą była to największa moja obawa dotycząca rozpoczęcia pisania tutaj, że teraz młodzież rewolucyjna to tylko nowości, że słuchać mnie nie będą, że zacofany, że komunista... et cetera et cetera. Poratował mnie dopiero najlepszy, oczywiście od usunięcia się w cień Piotra Sebastiana*, tekst ostatnich miesięcy na stronie. Piszę oczywiście o poradniku dotyczącym kształcenia juniorów. Trzeba koniecznie zaznaczyć, że porada do wersji królewskiej i najlepszej w całej historii – w Football Managera 2008 rozegrałem około czterdziestu sezonów. Dla porównania, w 2009 – sezonu trzy czwarte, 2010 – całe dwa miesiące przygotowywań do sezonu londyńskiej Chelsea. Aha – choćbyście przekonywali mnie wszelkimi metodami perswazji, a gdy te zawiodłyby, za przykładem hiszpańskich inkwizytorów łamali kołem czy też okładali miękkimi poduszkami i sadzali w wygodnym fotelu – nigdy nie przyznam, że najnowsza wersja jest w stanie odciągnąć mnie od – przyznaję bez bicia – nieidealnej 2008. Z prozaicznego powodu. Karierę rozpoczętą w Turynie, przy załadowanych, to ważne, kilkunastu ligach rozgrywam do dziś, zaś przygoda z 2010 źle rokowała od początku – dwie ligi angielskie i szacowana prędkość rozgrywki – jedna gwiazdka...
Swoją drogą w niedalekiej przyszłości mam zamiar wstawić dotychczasowe odcinki mojej kariery w Torino, w dalekiej – kontynuacje przygód irlandzkiego menedżera na Półwyspie Apenińskim.
Czas kończyć, notki będą pojawiać się, przy pomyślnym wietrze, co niedziela; nieregularnie postaram się o jakieś podsumowanie działalności stron na Scenie. Póki co stwierdziłem dwie, dość sporych rozmiarów, trudności. Lenistwo i brak czasu na regularne odwiedzanie scenowych portali.
*- swoją drogą jawna niesprawiedliwość, że jegomość nie wygra(ł) plebiscytu CMF Awards – przy całym szacunku dla Pereza, to Piotr był najjaśniej świecącą gwiazdą na scenowym sklepieniu niebieskim.
PS Niecałe dwa lata temu, 23 lutego 2008 popełniłem na Scenie bodaj pierwsze zdanie:
„- Na Edwood jest potrzebny nowy menedżer – powiedział chłodno John, czterdziestoletni prezes klubu Rovers.”
Mało spektakularnie, szczególnie jeśli brać pod uwagę błąd w nazwie stadionu. ;)
[klik]
REAL MADRYT |
FC BARCELONA |
MANCHESTER UNITED |
Odbiór piłki |
---|
Można zdefiniować sposób, w jaki nasi zawodnicy będą odbierać piłkę przeciwnikowi. Odbiór delikatny ogranicza liczbę fauli i dzięki temu liczbę kartek. Odbiór agresywny sprzyja zastraszeniu rywali, zmuszeniu ich do błędu i szybkiemu przerwaniu akcji. |
Komentarze (0)
Możliwość komentowania tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Nie masz konta? Zarejestruj się.
Drogi Rewolucjonisto, prosimy o przestrzeganie regulaminu i zapoznanie się z FAQ