Okiem zezowatego daltonisty
No i nadszedł czas mojego debiutu w oficjalnym spotkaniu. Stres mi nie doskwierał, jakoś nie bałem się klubu z Sevilli. No i muszę przyznać, że debiut był wymarzony. 3:0 no i co tu dużo mówić, nawet trener rywali przyznał, że...